Dla rodziców
O trudnej sztuce komunikowania się z dziećmi
Komunikacja interpersonalna odgrywa bardzo ważną rolę w naszym życiu. Dzięki niej mamy możliwość wyrażania siebie oraz kształtujemy umiejętność przyjmowania perspektywy drugiego człowieka. Porozumiewanie się z innymi nie jest rzeczą prostą. Na pewno każdy z nas spotkał w swoim życiu takie osoby, z którymi rozumiał się od razu, prawie bez słów oraz takich ludzi, którym pomimo najszczerszych chęci nie był w stanie nic przekazać. Zastanówmy się dlaczego tak się dzieje? Otóż w komunikacji międzyludzkiej biorą udział dwie strony-nadawca i odbiorca. Jeśli osoba, która formułuje komunikat czuje, że jest rozumiana zgodnie ze swoimi intencjami przez odbiorcę, a odbiorca rzeczywiście rozumie ten komunikat i prawidłowo rozpoznaje intencje nadawcy, wtedy możemy mówić o skutecznym porozumiewaniu się.
(Fundacja Rozwoju Dzieci im. Jana Amosa Komeńskiego, Trzy kroki dziecka w przyszłość. Potrafię rozmawiać, Warszawa 2005).
W innym przypadku dochodzi do wzajemnego mijania się informacji wysyłanych przez nadawcę i odbiorcę, a często nawet do tworzenia się blokad komunikacyjnych.
Komunikacja interpersonalna odgrywa bardzo ważną rolę w zawodzie nauczyciela. Relacje z dzieckiem wymagają ogromnego wyczucia drugiego człowieka, umiejętności stawiania siebie w sytuacji innej osoby (która za każdym razem jest jedyna i niepowtarzalna) oraz szybkiej, adekwatnej do sytuacji reakcji. W komunikacji z wychowankiem bardzo ważne jest odczytywanie wysyłanego komunikatu zgodnie z prawdziwą intencją nadawcy. Interpretując go niezgodnie z tą intencją możemy w sposób niezamierzony krzywdzić dziecko, narzucając mu swoje rozumienie sformułowanego przez nie przekazu, a w konsekwencji źle dobierając reakcję wychowawczą. Pierwsza zasada komunikacji z dziećmi jest więc taka: nie oceniaj, nie pouczaj, zanim nie zrozumiesz.
Każdy wychowawca wie jak trudno jest zrozumieć dziecko. Trudność ta wynika z tego, że świat przeżyć i motywacji dziecka jest zupełnie inny niż świat dorosłych. Dowodem na to niech będzie pewna historia z życia przedszkolnego. Pewnego dnia przygotowywałam z moimi wychowankami przedstawienie z okazji dnia babci i dziadka. Jedna
z dziewczynek, za zgodą rodziców, przyszła na ten występ chora. Wszyscy zachwycali się postawą małej aktorki, która zdaniem dorosłych chciała w ten sposób okazać swojej rodzinie miłość. Dopiero kilka dni później dziewczynka zwierzyła mi się, że tak naprawdę wzięła udział w tej uroczystości, ponieważ bała się, że jak w niej nie wystąpi, to babcia i dziadek przestaną ją kochać. Zobaczcie jak ogromna różnica wystąpiła pomiędzy interpretacją dorosłych, którzy tak naprawdę narzucili dziecku swoje oczekiwania, a prawdziwą motywacją dziecka, którą nie była miłość tylko lęk. W konsekwencji wszyscy ci, którzy zachwycali się jej postawą, utwierdzali dziewczynkę w przekonaniu, że na miłość bliskich trzeba zasłużyć, bo inaczej można ją stracić.
Jak zatem skutecznie rozumieć komunikaty (pozawerbalne i werbalne) które wysyłają do nas dzieci? Bez wątpienia pierwszoplanową rolę w skutecznym porozumiewaniu się z nimi odgrywa komunikacja emocjonalna (pozawerbalna
i werbalna). Dzieci odbierają świat emocjami i nawet jeśli czegoś nie rozumieją w sposób racjonalny to wyczuwają to
w sposób intuicyjny.
W relacjach z nimi sprawdzają się więc słowa B. Pascala, który powiedział, że „kropla miłości znaczy więcej niż ocean rozumu.” Rozumieć dziecko to znaczy wejść w ten emocjonalny kanał nadawania i odbierania informacji, współodczuwać z nim jego przeżycia i spojrzeć na świat przez chwilę „jego oczami”. To znaczy również uważnie obserwować, słuchać tego, co ono do nas mówi i zastanawiać się dlaczego tak mówi, jak postrzega świat? Jest to bardzo ważne, ponieważ tylko wtedy, gdy nauczyciel naprawdę zrozumie nadawany do niego komunikat będzie mógł pomóc swojemu wychowankowi.
Należy sobie w tym miejscu zadać pytanie, co tak naprawdę jest celem komunikacji z dzieckiem? Tym celem jest porządkowanie świata, oswajanie go, uczenie dziecka wyrażania w społecznie akceptowany sposób swoich przeżyć.
A mały człowiek musi nauczyć się je wyrażać, po to aby zachować równowagę między światem swoich emocji a światem zewnętrznym. Utrzymanie tej równowagi wymaga nazwania i uporządkowania tego, co czuje dziecko. Służą temu komunikaty werbalne, które wychowanek formułuje. Wzorem jest dla niego wychowawca (rodzic, nauczyciel). Dlatego tak ważne jest to, co i w jaki sposób mówimy do swoich podopiecznych.
Każdy kto jest wychowawcą wie, że komunikacja werbalna z dziećmi wymaga całkowitej zmiany nastawienia nauczyciela, przekroczenia wpisanych w nas sposobów reagowania. W stereotypowych wyobrażeniach nauczyciel jest osobą, która ciągle poucza, formułuje nakazy i zakazy czy wręcz narzuca dziecku konieczność ich przestrzegania. Nic bardziej mylnego. Przypomnijmy, że zadaniem komunikatów formułowanych przez nauczyciela jest porządkowanie świata. Celu tego nie osiągnie nauczyciel, który mówi: „Znowu jesteś niegrzeczny i biegasz po sali”. Taka informacja poniża dziecko i wzbudza w nim poczucie winy, ale nie wpływa na zmianę jego postawy.
Na jednym z warsztatów pedagogicznych organizowanych przez Fundację Rozwoju Dzieci im. Jana Amosa Komeńskiego, zaproponowano nam odbiegający od tego stereotypowego sposób mówienia do dzieci. Zdaniem pedagogów pracujących w tej fundacji, nauczyciel mówiąc do wychowanka powinien posługiwać się językiem ja, to znaczy wyrażać ważne dla siebie uczucia, myśli i postawy oraz informować odbiorcę o tym jak jego działanie wpływa na drugą osobę oraz jakie wywołuje odczucia. Struktura takiej wypowiedzi musi zawierać trzy ważne elementy: informację o uczuciach i emocjach nadawcy komunikatu, przekaz o zachowaniu wzbudzającym te przeżycia oraz informację o wpływie tego zachowania na dana osobę. ( Fundacja Rozwoju Dzieci im. Jana Amosa Komeńskiego, Trzy kroki dziecka w przyszłość. Potrafię rozmawiać, Warszawa 2005.)
Odwołajmy się w tym miejscu do konkretnego przykładu. Wyobraźmy sobie, że kilkoro dzieci, które popadły w konflikt, zaczyna mówić do pani równocześnie, domagając się wysłuchania swoich racji. Możemy sformułować następujący komunikat: „Jest mi przykro kiedy mówicie do mnie wszyscy na raz, ponieważ wtedy nie mogę się skupić, wysłuchać każdego z was i pomóc wam w rozwiązaniu problemu.” Oczywiście taki sposób rozmowy z dziećmi nie może polegać na bezmyślnym powtarzaniu jakiegoś wyuczonego schematu, lecz musi być informacją o autentycznych przeżyciach wychowawcy.
Warunkiem skutecznego porozumiewania się z wychowankiem jest z jednej strony formułowanie jasnych i czytelnych dla niego komunikatów, a z drugiej strony stymulowanie dziecka do samodzielnego formułowania takich informacji
i samodzielnego rozwiązywania problemów. Druga zasada skutecznego porozumiewania się z dziećmi jest taka: nie narzucaj mi swojej interpretacji tego co czuję, lecz pomóż mi wyrazić to samodzielnie. Pozwól mi odkryć jak chcę rozwiązać problem, z którym do ciebie przychodzę.
Jak nauczyć dzieci sztuki mówienia o swoich przeżyciach? Obserwując pracę doświadczonych nauczycieli, odkryłam, że bardzo ważna jest umiejętność stawiania pytań, które sprowokują wychowanka do samodzielnego nazwania i rozwiązania problemu. Chodzi o to, aby umiejętnie wydobywać z dziecka to co tak naprawdę ono już wie, tylko nie umie tego zwerbalizować. Przyjrzyjmy się znowu sytuacji z życia przedszkolnego. Załóżmy, że dziecko biega po sali, nie zważając na rówieśników, których popycha. Jak zachowa się mądry nauczyciel? Mądry nauczyciel poprosi dziecko do siebie i zamiast wygłaszać przemowy o niebezpieczeństwach płynących z szybkiego biegania po sali, zapyta: „Jak myślisz dlaczego cię tutaj poprosiłam?” W odpowiedzi na to pytanie dziecko musi samo nazwać problem, który wystąpił odpowiadając na przykład „Bo biegałem po sali.” Nauczyciel kontynuuje rozmowę: „Jak myślisz, czy dobrze się bawiłeś?” Odpowiadając na to pytanie wychowanek samodzielnie ocenia swoje postępowanie. Z kolei udzielając odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego nie?”, dziecko musi opowiedzieć o ewentualnych konsekwencjach swojego postępowania. Rozmowę z nim można zakończyć ustaleniem wspólnej umowy pytając po prostu: „Jak się umawiamy?” Odpowiadając na to pytanie dziecko samodzielnie formułuje zasady umowy i zmiany swojego postępowania, która zostaje zaakceptowana przez nauczyciela. Taka rozmowa kończy się sukcesem wychowawcy, który wpływa na zmianę postawy wychowanka, ale przede wszystkim sukcesem dziecka, które ma poczucie, że samo znalazło rozwiązanie problemu.
Reasumując rozważania dotyczące sztuki komunikowania się z dziećmi chciałam zwrócić uwagę na jeszcze jeden bardzo ważny element, na towarzyszącą jej atmosferę zaufania. Tylko nauczyciel, który potrafi sprawić, że wychowanek mu zaufa, ma szansę wychować człowieka który będzie umiał rozmawiać nie tylko o faktach, ale przede wszystkim o tym co czuje. Drodzy czytelnicy spróbujcie sami, to wcale nie jest takie trudne. Czasami wystarczy tylko podczas rozmowy wyłączyć telewizor, żeby wsłuchać się w rytm bicia serca, ukryty w słowach wypowiadanych przez drugiego człowieka.
Edyta Chojecka
Wychowanie jako wspólne poszukiwanie prawdy
Motto: „Prawda bowiem towarzyszy drodze, którą należy kroczyć.”
(Parmenides z Elei)
Na temat wychowania napisano już bardzo wiele słów-tych bardziej i mniej uczonych-próbując w ten sposób zwerbalizować coś tak subtelnego jak międzyludzka relacja. Doceniając wagę tego procesu również Jan Paweł II starał się określić jego istotę pisząc: „Wychowanie polega na pozwoleniu człowiekowi stać się człowiekiem, na pokazaniu, jak być, a nie tylko jak mieć. Aby poprzez wszystko czym jest i wszystko co ma stawał się coraz bardziej człowiekiem.”
Wychowanie jest procesem niezwykle istotnym, ale jednocześnie bardzo trudnym do zdefiniowania, niejednoznacznym. Stworzenie jego definicji wymaga bowiem uchwycenia wszystkich istotnych cech, które odgrywają w nim rolę, a jest ich bardzo wiele.
Kiedy studiowałam pedagogikę uczono nas wielu takich definicji, które powtarzaliśmy z większym lub mniejszym zrozumieniem ich istoty. W pamięci szczególnie utkwiło mi następujące sformułowanie: „wychowanie jest to proces celowego, świadomego i zaplanowanego oddziaływania osobowości wychowawcy na osobowość wychowanka w celu ukształtowania w niej pożądanych zmian.” Wyposażona w taką wiedzę podjęłam pracę jako nauczyciel wychowania przedszkolnego. Konfrontacja teorii z praktyką pozwoliła mi na odkrycie w niej kilku ukrytych niebezpieczeństw.
Pierwsze z nich to sprowadzenie wychowania do behawiorystycznego modelu S-O-R (bodziec – organizm – reakcja), gdzie bodźcem są cechy osobowości nauczyciela, organizmem osobowość wychowanka, a reakcją pożądane zmiany. Ten sposób ujęcia problemu przypomina bardziej manipulację pedagogiczną niż wychowanie. W imię zasady, że cel uświęca środki aranżuje się tak zwane sytuacje wychowawcze po to, aby zbadać jak zareaguje na nie człowiek. Uwaga nauczyciela koncentruje się wtedy nie na człowieku, ale na oddziaływaniu i wywoływaniu pożądanych zmian. Dziecko staje się wtedy nie podmiotem, a przedmiotem wychowania. Pomyślmy przez chwilę kto z nas chciałby wejść w taką relację?
W takim ujęciu wychowania bardzo ważną rolę odgrywa interpretacja wychowawcy. A o tym jak łatwo się pomylić, bazując tylko na przesłankach płynących z obserwacji, wie każdy z nas. Interpretując zachowanie drugiego człowieka, każdy może mu narzucić swoje doświadczenia i przypisać swoje przeżycia. Często zdarza się tak, że wychowawcy starają się dopasować dziecko do gotowych szablonów, które stworzyli sobie w trakcie pracy. Człowiek zawsze będzie się wymykał takiej interpretacji, bo przecież ilu ludzi, tyle motywacji zachowań.
Nieadekwatna do rzeczywistości interpretacja zachowania wywołuje bardzo poważne konsekwencje. Dziecko może zareagować na nią buntem lub zamknięciem się w sobie. Reaguje tak, ponieważ czuje się niezrozumiane. A to jak łatwo się można domyśleć, nie jest sprzyjającym czynnikiem wychowawczym.
Dostrzegając te niebezpieczeństwa, chciałam zaproponować inne ujęcie wychowania. Wychodzi ono od istotnej cechy dziecka, którą jest autentyzm zachowania. Dzieci są prawdziwe i bardzo wrażliwe na prawdę i to jest niepowtarzalna wartość, którą należy w wychowaniu wykorzystać. Moim zdaniem wychowanie to wspólne poszukiwanie prawdy o sobie i świecie, które rozgrywa się pomiędzy pytaniem: kim jestem, jakie są moje rzeczywiste możliwości, a pytaniem: kim mogę się stać, jeśli wykorzystam zastosuję ten potencjał, który w sobie noszę.
Jak odkrywać tę prawdę razem z dzieckiem? Poprzez porządkowanie świata, nazywanie go, wspólne rozwiązywanie problemów oraz własny autentyczny przykład. Tej prawdy poszukujemy w różnych sytuacjach życia, począwszy od rozmowy na temat tego dlaczego nie powinniśmy rozrzucać zabawek po sali, poprzez dzielenie się radościami, aż po rozmowy dotyczące osobistych tragedii dzieci takich jak rozwód rodziców czy ich choroba. W ten sposób wychowujemy nie dziecko, ale realizując długofalowe cele wychowania wychowujemy człowieka ponieważ przygotowujemy go do praktycznego rozwiązywania problemów jakie niesie życie. Poza tym adekwatne do rzeczywistości wyjaśnianie świata sprzyja interioryzacji zasad regulujących życie społeczne. Dzieci po prostu w naturalny sposób przyjmują je za swoje, bo czują że na prawdę porządkują one ich życie.
W takim ujęciu wychowania kluczowym pojęciem nie jest oddziaływanie, ale relacja osobowa. Nauczyciel wchodzi w tę relację poprzez empatię oraz intuicję pedagogiczną, które umożliwiają mu przyjęcie perspektywy dziecka. W ten sposób dorosły może na chwilę „spojrzeć” na świat oczami tego konkretnego dziecka i zrozumieć jego potrzeby i niepokoje. To jest taki moment wspólnego przeżywania prawdy, w którym wychowanek zyskuje pewność że został zrozumiany bo nauczyciel wspólnie z nim odczuł jego radości, problemy i niepokoje. Ta relacja zmienia również wychowawcę. Aby jednak ją przeżyć potrzebna jest bardzo dobra znajomość dziecka i indywidualne podejście do człowieka. Uważam, że czasami lepiej porzucić powierzchowne oddziaływanie niż oddziaływać w sposób który miałby komuś zaszkodzić. Tylko wychowanie dążące do prawdy, pozbawione manipulacji rodzi pomiędzy wychowawcą a wychowankiem zaufanie, nić zrozumienia i więź osobową. A to właśnie ta więź jest podstawą budowania autorytetu nauczyciela.
Wychowując drugiego człowieka zawsze odciskamy w nim cechy swojej osobowości, warto jednak pamiętać o tym, żeby to nie blokowało czyjejś indywidualności. W wychowaniu chodzi nie o to, żeby narzucić komuś swoją koncepcję świata, ale aby pozwolić mu odkryć tę prawdziwą. Chodzi o to aby nie narzucać braku akceptacji dla odmienności drugiego człowieka.
W tym ujęciu wychowania kluczową rolę odgrywa nie aranżowanie sytuacji wychowawczych, ale umiejętne korzystanie z tych, które zdarzają się tu i teraz. Chciałam opisać jedną z takich sytuacji, która pozwoliła mi odkryć i zrozumieć czym tak na prawdę jest wychowanie. Pewnego dnia rozmawiałam z dziećmi w przedszkolu o ich wspomnieniach z wakacji. Oczywiście wszyscy chętnie o nich opowiadali, barwnie opisując miejsca i przeżyte przygody. Również pewna dziewczynka opowiedziała nam o swoich wakacjach, o tym jak była jeden dzień u swojego dziadka, ale szybko musiała wyjechać bo dziadek był pijany i krzyczał. Na zakończenie swojej opowieści powiedziała: „mój tata, też kiedyś pił wódkę, ale poszedł do szpitala i się z tego wyleczył.”Po tych słowach zapadła zupełna cisza, a dwadzieścia troje par oczu wpatrywało się we mnie czekając co powiem. Aby wytłumaczyć dzieciom tę sytuację, musiałam wyjść od uporządkowania ich wiedzy na temat tego czym jest alkohol i alkoholizm (przecież nie każdy kto spożywa alkohol jest alkoholikiem). W takich sytuacjach najlepiej jest się odwołać do doświadczeń dziecka (każdy rodzic czy nauczyciel na pewno szybko wymyśli do czego można porównać przymus picia alkoholu.) Wyjaśniając te fakty cały czas zastanawiałam się jaka jest prawda o życiu tego dziecka. Rozwiązanie przyszło szybko. Zimny ojciec, który nigdy nie przytulił dziecka i nie powiedział mu kocham cię zdobył się na prawdziwy gest miłości, którym było porzucenie nałogu. I to właśnie musiałam powiedzieć temu konkretnemu dziecku, bo to była prawda o jego życiu. Powiedziałam więc: „Tak to prawda, że twój tata pił wódkę, ale się wyleczył. Zrobił to z wielkiej miłości do Ciebie, bo nie chciał żebyś patrzyła na to jak cierpi i choruje.” Uwierzcie mi nigdy nie zapomnę wyrazu twarzy i oczu tego dziecka.
Konsekwencją tak rozumianego wychowania jest ukształtowanie człowieka, który zawsze będzie zwracał się w stronę prawdy i jej poszukiwał. Dążenie do prawdy stanie się wartością, która pomimo zmian jakie przyniesie życie, będzie dawała mu poczucie ciągłości i spójności osobowości. Będzie to człowiek, który w teorii Waltera Recklessa określany jest jako wewnątrzsterowny, czyli taki który źródła podejmowanych decyzji będzie szukał w swoim wnętrzu. Taki człowiek postawi wyraźną granicę wszelkim próbom manipulacji (obecnej na przykład w massmediach czy relacjach międzyludzkich). I ciągle będzie poszukiwał prawdy w procesie samowychowania. A właśnie to jest w życiu źródłem prawdziwego szczęścia.
Edyta Chojecka.
Przed i po przedszkolu
We wrześniu – co zrozumiałe - większość uwagi dzieci i rodziców pochłania przedszkole. Nie można jednak zapominać o zaspokajaniu potrzeb dzieci w czasie, gdy przebywa z rodzicami. Czas poprzedzający wyjście do przedszkola oraz popołudnia i wieczory mają kluczowe znaczenie dla przedszkolnej adaptacji twojego dziecka, bo właśnie wtedy przekonuje się ono, że pójście do przedszkola nie pozbawiło go miłości, uwagi i troski rodziny. Postaraj się, by czas spędzony w domu był szczęśliwy i pogodny. Oto kilka propozycji:
• Pozwól dziecku odreagować. Nie żądaj by się przez cały czas wzorowo zachowywało. Wiele spokojnych w przedszkolu i niekłopotliwych dzieci, gdy tylko zobaczy rodziców, zaczyna żywiołowo rozrabiać. Czują się przy was pewne, wiedzą, że kochacie je bez względu na wszystko, więc mogą odreagować swój stres. I u większości dzieci ta burza mija równie szybko jak się zaczęła.
• Włącz się w jego świat. Nawet jeśli masz za sobą bardzo pracowite popołudnie, nie przenoś zmęczenia na relację z dzieckiem. Ono chciałoby przekazać ci wszystko, co było dla niego ważne podczas dzisiejszej wizyty w przedszkolu: nauczyło się rysować nowe kształty, było na spacerze, zbierali kasztany, a później robili z nich ludziki. Zrób sobie chociażby małą przerwę po to, by włączyć się w świat swojego dziecka.
• Daj mu kilka pierwszych minut uwagi po twoim powrocie do domu. Kiedy po całym dniu wchodzisz w drzwi domu, czeka na ciebie mnóstwo niecierpiących zwłoki spraw. Ale twoje dziecko ma pierwszeństwo. Przytul je, porozmawiaj przez chwilę, pożartuj. Te kilka minut najlepiej powie mu, jak bardzo się cieszysz, że je widzisz.
Jak sobie radzić z depresją u przedszkolaków?
Smutek i przygnębienie są emocjami, których doświadcza każdy człowiek wielokrotnie w trakcie swojego życia. Ich pojawienie się nie zawsze związane jest z depresją. Rozpoznać to zaburzenie można dopiero wtedy, gdy stanom obniżonego nastroju towarzyszą dodatkowo inne objawy m.in. poczucie braku energii, niska ocena własnej wartości oraz gdy trwają odpowiednio długo.
W praktyce lekarskiej zaburzenie to jest jednym z najczęściej występujących schorzeń psychicznych. Badania epidemiologiczne prowadzone na całym świecie wskazują, że w ciągu całego życia na depresję choruje ok. 17% populacji ogólnej. Wśród osób zgłaszających się do lekarza pierwszego kontaktu 12-25% cierpi z powodu depresji, z czego połowa spełnia kryteria depresji umiarkowanej lub ciężkiej.
Depresja pojawia się na podłożu określonych predyspozycji biologicznych (czynniki genetyczne oraz zaburzenia metaboliczne) i psychicznych. Wyzwalają ją zarówno ciężkie, jednorazowe przeżycia, jak i przewlekłe przeciążenia. Może wystąpić również samoistnie, bez wyraźnej przyczyny.
Choroba ta dotyka nie tylko dorosłych, ale także młodzież i dzieci. Oprócz predyspozycji genetycznych do wystąpienia depresji przyczyniają się także choroby fizyczne i uwarunkowania psychospołeczne, jak na przykład postawy nabyte w środowisku rodzinnym, czy też wskutek wychowania, oraz utrwalone cechy osobowości, takie jak introwersja lub skłonność do reagowania lękiem. Rozwój badań nad stanami depresji w wieku rozwojowym oraz ujednolicenie kryteriów diagnostycznych pozwala stwierdzić, że depresje o różnym stopniu nasilenia występują w tym okresie życia częściej niż dotychczas sądzono. Ich obraz kliniczny jest różny w zależności od wieku, z przewagą objawów psychosomatycznych w dzieciństwie i stopniowym narastaniem objawów psychopatologicznych w okresie dojrzewania.
Najpowszechniejsze objawy depresji u dzieci 3 – 5-letnich
- smutek,
- wrażenie nieobecności, oddalenia, bycia otumanionym,
- mniejszy wigor i spontaniczność,
- złość oraz agresja,
- nieśmiałość lub bojaźliwość,
- zmienność nastrojów, drażliwość,
- objawy somatyczne
Jak rodzice i pedagodzy mogą pomóc dziecku?
1.Słuchaj, nie pytaj. Stwórz dziecku okazję do zwierzeń, ale nie prowokuj ich ciągłymi, natrętnymi pytaniami.
2.Bądź dostępny.
3.Nie ukrywaj problemów, także swoich. Pokaż dziecku, że ty też nie jesteś chodzącym ideałem.
4.Nie dawaj gotowych recept, ale pomóż dziecku szukać własnych rozwiązań.
5.Stwórz z domu azyl. Dom to miejsce, gdzie można się wypłakać, gdzie zawsze ktoś przytuli i pocieszy.
6.Nie oczekuj zbyt wiele, zachowaj cierpliwość. Jeśli dziecko ma problemy w szkole zacznijcie je rozwiązywać, gdy dojdzie już do siebie, ale pozostawaj w ciągłym kontakcie z wychowawcą.
7.Rozmawiaj z innymi rodzicami.
8.Stawiaj granice – one dają punkt odniesienia tobie i dziecku.
9.Szukaj stronników i nie bądź zazdrosny, jeśli to nie ty okażesz się dla dziecka najlepszym oparciem.
10.Nie nasilaj napięcia – wycofaj się, jeśli czujesz, że za chwilę emocje wezmą górę i możesz powiedzieć lub zrobić coś, czego potem, gdy przyjdzie otrzeźwienie, będziesz strasznie żałować.
11.Nie wstydź się bezradności, pozwól specjalistom pomóc sobie i dziecku i nie bój się etykiety chorego psychicznie.
Samodzielność dziecka
Samodzielność jest potrzebą rozwojową dziecka. Dążenie do samodzielności jest korzystne dla jego rozwoju. Poprzez podejmowanie prób, gromadzenie doświadczeń stopniowo opanowuje niezbędne w życiu umiejętności, takie jak np. picie, jedzenie, ubieranie się, otwieranie słoików czy wreszcie podejmowanie decyzji. Dziecko uczy się samodzielności od najmłodszych lat.
I tak pierwsze próby jedzenia obserwuje się już u rocznego dziecka. Polegają one na sięganiu po łyżeczkę w czasie karmienia. Mając półtora roku maluch potrafi trafić łyżeczką do buzi, a za następne pół roku będzie samodzielnie jadło. Umiejętności jedzenia nabędzie pod warunkiem, że rodzice pozwolą mu na próbowanie, bo tylko trening czyni mistrza.
Poprzez eksplorację dziecko rozwija swoje możliwości, poznaje własną odrębność i stopniowo kształtuje tożsamość. Dążenie do samodzielności jest trudne dla dziecka, gdyż z jednej strony chce – „Ja sam/sama”, a z drugiej strony obawia się, bo to wymaga trudu i odwagi. Jeśli dziecku coś nie wychodzi, należy okazywać szacunek dla jego zmagań i zachęcać do ponawiania prób. Krytyka, często słyszane negatywne oceny nie skłaniają dziecka do podejmowania kolejnych zmagań. Co ważniejsze – obniżają jego samoocenę. Niska ocena własnych możliwości powoduje, że stopniowo traci motywację do wysiłku Tak więc, zależnie od postępowania rodziców, samodzielność można rozwijać lub ograniczać, a nawet tłumić. Kochać dziecko mądrze to stawiać mu wymagania. Wymagania powinny być odpowiednie do jego wieku i możliwości, przy czym im starsze tym więcej samodzielności i odpowiedzialności. Naukę samodzielności można porównać do nauki jazdy na rowerze: gdy nadejdzie stosowny czas, należy puścić kijek.
Jakie trudności mają rodzice w pozwalaniu dziecku na samodzielne działanie? Podczas zajęć Szkoły dla Rodziców i Wychowawców (są to warsztaty umiejętności wychowawczych, opartych na koncepcji Thomasa Gordona i książkach A. Faber, E. Mazlish) najczęściej padają następujące odpowiedzi:
- lęk, że zrobi sobie krzywdę,
- jest to dla niego za trudne,
- brak czasu/cierpliwości opiekunów na powolne, często nieudane próby wykonania czynności,
- w ocenie rodzica dziecko jest niezaradne oraz nieodpowiedzialne i koniecznie wymaga pomocy,
- przekonanie, że jeszcze się w życiu napracuje.
Dziecko, które będzie mogło swobodnie rozwijać samodzielność, w przyszłości będzie zaradne, odpowiedzialne, wierzące we własne siły, odważne w pokonywaniu trudności i podejmowaniu decyzji. Z kolei ograniczanie samodzielności z czasem prowadzi do zależności dziecka od rodziców. Pozostając w pozycji zależności przeżywa różne negatywne uczucia, wśród których dominują: bezradność, złość, sprzeciw, wrogość. Potem te stany emocjonalne dziecko często odreagowuje właśnie na rodzicach. Osiąganie przez dziecko kolejnych kroków w zakresie samodzielności może w rodzicach budzić mieszane uczucia: dumę, że już potrafi, obawę o jego bezpieczeństwo, poczucie pustki i oddalenia, że są mu już niepotrzebni. Tymczasem rodzice od chwili narodzenia się dziecka muszą pamiętać, że kiedyś odejdzie i będzie prowadzić samodzielne życie. Wychowanie ma na celu pomóc mu stać się niezależnym od rodziców, umiejącym dokonywać ważnych życiowych wyborów. Im bardziej będzie samodzielne, tym w życiu będzie mu lżej. Mądra miłość od dzieciństwa zachęca do samodzielności, indywidualności, niezależności od otoczenia. Wychowywać to zrezygnować z wyręczania, pozwolić na zmaganie się z własnymi problemami, a nawet na uczenie się na własnych błędach. Troska o bezpieczeństwo jest konieczna, ale w granicach zdrowego rozsądku. Każde dziecko ma własne tempo rozwoju i należy zezwalać na taki zakres samodzielności, na jaki pozwalają jego aktualne możliwości. Niewątpliwie dorastanie, stopniowe odsuwanie się dziecka od rodziców, wizja jego odejścia z domu mogą być trudne dla rodziców. Szczególnie trudne jest dla rodziców nadopiekuńczych, którzy nadmiernie wyręczają i ochraniają dziecko przed trudnościami. Zamiast pomagać dziecku w rozwoju zaspokajają swoje potrzeby, tym samym blokując jego rozwój. Jest to krzywda dla dziecka, bo osiągnąwszy wiek dojrzały, nie będzie umiało zmagać się z trudnościami, ciągle będzie oczekiwało wsparcia od innych. Może zdarzyć się i tak, że w którymś momencie dorastania zbuntuje się i zechce wyrwać się spod kontroli. A to przeważnie prowadzi do poważnych trudności wychowawczych.
Jak zatem wspierać samodzielność dziecka?
Oto kilka praktycznych rad:
- Na miarę wieku i możliwości pozwalaj dziecku na ćwiczenie nowych umiejętności.
- Nie ochraniaj nadmiernie przed doświadczaniem niepowodzenia.
- Okazuj szacunek dla dziecięcych zmagań.
- W sytuacji niepowodzenia zachęcaj do ponawiania prób.
- Nie uzależniaj dziecka od siebie, ono ma prawo do autonomii.
- Okazuj cierpliwość, dziecko potrzebuje wielu prób, by opanować określoną umiejętność.
- Nie wyręczaj dziecka. Przysłowie mówi: Gdzie za dobra matka, tam leniwa córka?
Zajęcia dla dzieci:
Język angielski:
Poniedziałek, środa:
12.30-13.00 grupa III
13.00-13.30 grupa II
13.30-14.00 grupa IV
14.00-14.30 grupa I
14.30-15.00 grupa V
Taniec towarzyski:
Czwartek
13.00- 13.30 grupa III
13.30- 14.00 grupa IV
14.00-14.20 grupa V
14.20-14.40 grupa I i II
Rytmika:
Środa od 9.00
Gimnastyka korekcyjna:
Piątek od 9.00
Religia:
Środa 11.00 Starszaki
Opłaty w przedszkolu za I semestr
- Język Angielski – 135 zł
- Taniec Towarzyski – dzieci 3-4 letnie 50zł, dzieci 5-6 letnie 62 zł
- Zajęcia muzyczno-rytmiczne – 48 zł
- Komitet rodzicielski – 50 zł
Opłaty w przedszkolu za II semestr
- Język Angielski – 135 zł
- Zajęcia muzyczno-rytmiczne – 48 zł
- Taniec Towarzyski – dzieci 3-4 letnie 50zł, dzieci 5-6 letnie 62 zł
- Komitet rodzicielski – 50 zł
Stanowisko Ministra Zdrowia w sprawie możliwości podawania leków dzieciom przez nauczycieli w szkole i przedszkolu
1. Stany nagłe
W stanach nagłych, gdy stan zdrowia dziecka wymaga interwencji lekarskiej nauczyciel, dyrektor szkoły lub pielęgniarka zobowiązani są do podjęcia działań pomocy przedmedycznej w zakresie posiadanych umiejętności lub wezwania karetki pogotowia ratunkowego. Jednocześnie, obowiązkiem tych osób jest zawiadomienie rodziców lub opiekunów prawnych.
2. Inne problemy zdrowotne zgłaszane przez uczniów
W innych przypadkach, gdy uczeń zgłasza wystąpienie problemu zdrowotnego (np. dolegliwości bólowych), pielęgniarka po rozmowie z uczniem zawiadamia rodziców/opiekunów prawnych, z zaleceniem odbycia konsultacji lekarskiej. W sytuacji nieobecności pielęgniarki, do podjęcia tych działań zobowiązany jest dyrektor placówki oświatowej lub upoważniona przez niego osoba.
3. Podawanie leków uczniom z chorobą przewlekłą
W odniesieniu do ucznia z chorobą przewlekłą, kiedy występuje konieczność stałego podawania mu leków w szkole, rodzice dziecka (przed przyjęciem go do placówki) zobowiązani są do przedłożenia informacji:
- na jaką chorobę dziecko choruje
- jakie leki na zlecenie lekarza zażywa (nazwa leku, sposób dawkowania)
Konieczne jest również dołączenie zlecenie lekarskiego oraz pisemnego upoważnienia pielęgniarce do podawania dziecku leków. Wymóg ten dotyczy także uczniów pełnoletnich.
W czasie nieobecności pielęgniarki w placówce oświatowej – w sytuacji, gdy stan zdrowia dziecka wymaga podania leków lub wykonania innych czynności (np. kontroli poziomu cukru we krwi u dziecka chorego na cukrzycę; podania leku drogą wziewną dziecku choremu na astmę)- czynności te mogą wykonywać również inne osoby (w tym samo dziecko, rodzic, nauczyciel), jeśli zostały poinstruowane w tym zakresie. Osoby przyjmujące zadanie muszą wyrazić na to zgodę, zaś posiadanie wykształcenia medycznego nie jest wymogiem koniecznym. Delegowanie przez rodziców uprawnień do wykonywania czynności związanych z opieką nad dzieckiem oraz zgoda pracownika szkoły i zobowiązanie do sprawowania opieki winny mieć formę umowy (ustnej lub pisemnej), pomiędzy rodzicami dziecka przewlekle chorego, a pracownikiem szkoły.
Ewa Kopacz
Rady
Mamo! Tato!
- Nie psuj mnie, bo dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, o co Cię proszę.
- Nie bój się stanowczości, ja tego właśnie potrzebuję.
- Nie bagatelizuj moich złych nawyków, tylko Ty możesz pomóc mi je zwalczyć.
- Nie rób ze mnie większego dziecka niż jestem.
- Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie potrzebne. Zrób to potem, gdy będziemy sami.
- Nie chroń mnie przed konsekwencjami mojego zachowania, czasem dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.
- Nie wmawiaj mi, że błędy które popełniam są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.
- Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że Cię nienawidzę, nie kocham, nie lubię. To nie Ty jesteś moim wrogiem, ale Twoja przewaga.
- Nie zwracaj uwagi na moje drobne dolegliwości, czasem wykorzystuję je, by przyciągnąć Twoją uwagę.
- Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia, czuję się oszukany kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi.
- Nie zapominaj, że jeszcze trudno jest mi precyzyjnie wyrazić swoje myśli.
- Nie sprawdzaj z uporem mojej uczciwości. Czasem łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.
- Nie bądź niekonsekwentny, bo tracę całą moją wiarę w siebie.
- Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę Cię pytaniami, bo wyjaśnienia poszukam, gdzie indziej.
- Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie, porozmawiaj ze mną.
- Nie rób z siebie ideału.
- Nie wyobrażaj sobie, że przepraszając mnie stracisz autorytet. Za to umiem podziękować miłością.
- Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty, to po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.
- Nie bądź ślepy i przyznaj, ze ja też rosnę. Wiem jak trudno dotrzymać mi kroku.
Kochaj i akceptuj mnie, takim jakim jestem!
Mamo! Tato! Ćwicz ze mną!
Dziecko rodzi się ze zdrowymi stopami i zdrowym kręgosłupem. Płaskostopie i skrzywienie kręgosłupa to wady postawy, których nabywa z czasem. Ich zasadniczą przyczyną jest mała aktywność fizyczna, brak zabaw ruchowych, siedzący tryb życia. Lato to pora, kiedy możemy naszym dzieciom zapewnić czynny wypoczynek. Pozwólmym, więc dzieciom na bieganie bez butów po trawie i piasku, brodzenie w wodzie, chodzenie boso po rosie. Sami też przebywając na łące, plaży czy nad wodą, połączmy przyjemne z pożytecznym i wykonajmy kilka ćwiczeń wspólnie z dziećmi. Będzie to dla nich doskonała zabawa, a udział mamy i taty dostarczy wiele radości.
Siedząc na trawie na przeciw dziecka i podpierając się z tyłu rękami, dotykamy stóp dziecka. W tej pozycji wykonujemy stopami „rowerek”.

Siedząc na brzegu basenu zginamy stopy i wykonujemy nimi krążenia. Stopy powinny być zanurzone w wodzie.

Połóżmy się z dzieckiem na przeciwko siebie na brzuchach. Rzucajmy oburącz piłkę do dziecka tak, by mogło ją złapać i odrzucić. Po tym ćwiczeniu należy koniecznie wykonać skłon w przód.

Siadamy na przeciwko dziecka na piasku lub trawie. Oboje opieramy palce stóp na dosyć dużej piłce. Siedzimy tak, aby nogi były lekko ugięte w kolanach, a ręce oparte z tyłu, na sygnał staramy się palcami zabrać piłkę do siebie. Komu się to uda, wygrał… W zabawie może brać udział cała rodzina.

Nauczyciel gimnastyki korekcyjnej
mgr Małgorzata Siemdaj-Kozmowska
Prawa i obowiązki rodziców (opiekunów prawnych)
Rodzice (i opiekunowie prawni) mają w szczególności prawo do:
- rzetelnej informacji o dziecku i jego rozwoju oraz zachowaniu w grupie,
- pomocy ze strony przedszkola w rozwiązywaniu problemów wychowawczych,
- uzyskiwaniu informacji podnoszących ich wiedzę psychologiczno-pedagogiczną,
- pomocy w kontaktach ze specjalistami: psychologiem, logopedą,
- konsultacji indywidualnych, z inicjatywy nauczycieli lub rodziców,
- uczestnictwa w zebraniach ogólnych, grupowych, uroczystościach i imprezach okolicznościowych z udziałem dzieci oraz najbliższych członków rodziny,
- zgłaszania uwag i propozycji dotyczących organizacji pracy przedszkola.
Na rodzicach (opiekunach prawnych) dzieci uczęszczających do przedszkola spoczywa obowiązek między innymi do:
- udzielania pełnej informacji o sytuacji zdrowotnej dziecka, mającej wpływ na jego bezpieczeństwo i prawidłowe funkcjonowanie w grupie,
- zapewniania dzieciom 6-letnim regularnego uczęszczania na zajęcia,
- regularnego kontaktowania się z wychowawcą w celu ujednolicania oddziaływań wychowawczych,
- zapewnienia bezpieczeństwa dziecka w drodze do przedszkola i z przedszkola do domu,
- punktualnego przyprowadzania i odbierania dziecka,
- terminowe uiszczanie opłat za pobyt dziecka w przedszkolu,
- znajomość i przestrzeganie Statutu Przedszkola.